18.1.13

Frankenweenie


Animacje Tima Burtona są jedyne w swoim rodzaju. Chwilami straszne, chwilami zabawne, nieustannie doprawadzają mnie do łez. Tak też było w przypadku "Frankenweenie", historii luźno opartej na słynnym "Frankensteinie" Mary Shelley. "Potworem" jest tu uroczy piesek, Sparky, który powraca do życia za sprawą swojego pana, Victora. Nietrudno się domyślić, iż nie wszyscy są w stanie zaakceptować merdającego ogonkiem odmieńca... 

"Frankenweenie" pełne jest odniesień do znanych filmów grozy - od "Ptaków" Hitchcocka po "Godzillę" i "Gremliny". Przede wszystkim jest jednak piękną opowieścią o sile przyjaźni, oddaniu, a także o braku tolerancji wobec inności. Podczas ostatnich scen łzy płynęły mi ciurkiem po twarzy - nie przesadzam! I choć wolałabym nie zamieszczać tu spoilera, spieszę uspokoić wszystkich miłośników czworonożnych przyjaciół - Sparky ma się dobrze :-)