10.8.12

Girls


Zawsze zastanawiało mnie, skąd Carrie Bradshaw bierze pieniądze na życie. Życie przez duże "ż", bo panna B. wynajmowała mieszkanie na Manhattanie, zazwyczaj jadała na mieście, biegała po salonach piękności i nie zdarzyło się, żeby dwa razy wystapiła w tej samej kreacji. Czyżby pisanie felietonów było najlepszą fuchą na świecie...?
Lubię serial "SATC" i często do niego wracam. Jest znakomitym antidotum na codzienność. Nie chcę powiedzieć, że szarą, ale umówmy się - życie przeciętnej Polki bardzo odbiega od tego, jakie wiodą bohaterki "SATC". Co innego nowy serial (skądinąd także ze stajni HBO) - "Girls".
Mamy więc cztery przyjaciółki mieszkające w Nowym Jorku. Brzmi znajomo. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Bo o ile z Carrie Bradshaw mogłyśmy identyfikować się głównie w kwestii problemów sercowych, to z dziewczynami z "Girls" łączy nas znacznie więcej. Owszem, miłosne perypetie są wątkiem przewodnim, ale nie jedynym. W przeciwieństwie do wylansowanej, obwieszonej markowymi rzeczami Carrie, Hannah, główna bohaterka "Girls", jest przeciętna do bólu. Ledwo wiąże koniec z końcem i głośno przyznaje, że życie w NY jest cholernie drogie. Nie spotyka się z księciem z bajki - jej Mr. Big'iem jest chłopak nie wyróżniający się w tłumie. Hannah oraz jej przyjaciółki, podobnie jak bohaterki "SATC", przeżywają miłosne wzloty i upadki. Ale mają też inne, poważniejsze problemy, jak opłacenie czynszu czy znalezienie pracy. To nie są dziewczyny, dla których sensem istnienia staje się upolowanie kolejnej pary butów od Manolo Blahnika.
Jedna z bohaterek "Girls" ma na ścianie plakat "SATC". Tak bliska, a zarazem tak odległa rzeczywistość.

3 komentarze:

Hazel pisze...

Zainteresowałaś mnie!

Pani-Ka pisze...

Mam wrażenie, że ostatnio panuje spora moda na seriale wszelkiej maści. Mam sporo znajomych, ktorzy ciągle oglądają całe sezony seriali.

Mała Mi pisze...

Skojarzył mi się ten serial z "2 broke girls" :) widziałaś może? W ciekawy sposób pokazują dwie różne osobowości :) czasem dowcip bywa niższych lotów... ale...



P.S. Miałam szansę na dłuuugie czytanie :) cudowna sprawa! A jakie masz plany w związku z nową podłogą jeśli można wiedzieć (etap myślenia o domu :))?

Prześlij komentarz