13.6.12

UEFA EURO 2012

Piłka nożna to mój ulubiony sport (do oglądania). Zawsze z niecierpliwością czekam na wszelkie Mundiale i Euro, bo wiem, że mogę spodziewać się widowiska na najwyższym poziomie. Bo futbol to znacznie więcej, niż kopanie piłki. Tym bardziej teraz, gdy jesteśmy jednym z gospodarzy Mistrzostw Europy. Przed meczami "naszych" cały Kraków aż kipi od emocji. Na ulicach królują biało-czerwone flagi, zewsząd dobiegają zagrzewające do walki śpiewy (tudzież dzikie okrzyki - wszystko zależy od ilości spożytego piwa).
A piwo leje się strumieniami. Znalezienie wolnego miejsca w najlepszych pubach graniczy z cudem. Na szczęście niemal wszyscy właściciele lokali w centrum miasta wyczuli koniunkturę i zaopatrzyli się w plazmowe telewizory. Dzięki temu dane mi jest kibicowanie polskiej drużynie w rewelacyjnej, niepowtarzalnej atmosferze. Ale kciuki trzymam nie tylko za "naszych". Mój M. jest Francuzem, więc na sercu leży mi też powodzenie "trójkolorowych". Właściwie w każdym meczu mam swojego faworyta. Czasem wynika to z sentymentu do danego kraju, kiedy indziej z sympatii do któregoś z zawodników.
Zresztą piłkarze już od jakiegoś czasu coraz bardziej przypominają modeli. Boisko to nie tylko pole walki, ale także pokaz mody. Pierwszy był David Beckham. Owszem, piłkę kopał nienajgorzej, ale mąż byłej Spice Girl kojarzy się głównie z ciągłymi zmianami fryzury i coraz to nowymi (i bardziej okazałymi) tatuażami. Największym gogusiem EURO 2012 jest Cristiano Ronaldo. Zdecydowanie nie w moim typie. Ale sądząc po reakcjach fanek (i ilości pieniedzy, jakie dostaje za kontrakty reklamowe), jestem raczej w mniejszości. Zresztą Ronaldo to tylko jeden z wielu piłkarzy, którzy poza boiskiem zarabiają często więcej, niż na nim. A w internetowych serwisach sportowych łatwiej o sondę "Który z piłkarzy jest najprzystojniejszy", niż "Kto wygra mecz". Przyznaję, iż widok zawodników odzianych w idelanie skrojone garnitury nie jest dla mnie przykry. Wolę jednak, żeby zamiast na układaniu włosów w przerwie meczu, skupili się jednak na grze. Facet powinien wyglądac jak facet. I już!
Nawet jeśli "nasi" nie wyjdą z grupy, będę śledziła turniej z zapartym tchem (i kuflem piwa w dłoni). Następne takie święto piłki nożnej dopiero za dwa lata!



4 komentarze:

m a r c e p a n o w a pisze...

Błaszczykowski: wygram wygram..

broszki pisze...

Tak! Co by nie mówić o grze naszych, to jedno jest pewne - jak widzę ich w drodze na mecz w tych garniturach, to.. nie umiem oderwać wzroku ;-)

Hazel pisze...

Ja też oglądam namiętnie. Ale to raczej dlatego, że jestem hazardzistką a nie wielką fanką piłki :). Z zespołowych gier najbardziej lubię hokej. Ten Lewandowski jednak ma coś w sobie...

Mała Mi pisze...

:) ja nie jestem fanką, ale też miło mi się ogląda i zgadzam się z modelingiem... i z garniturami... mmm :) i z piwem hahaha :) Ronaldo nie jest w moim typie... także zwiększamy tę mniejszość ;p w takim razie udanego JUTRA ;D

P.S. Lwiątka robią wrażenie :) Ale ja wolę Moore w spiętych włosach ;p bardziej mi się podoba :)

Prześlij komentarz