25.6.12

The Art of French Living (in Kraków)

Zanim związałam się z M., który jest Francuzem, gotowałam i piekłam tylko od wielkiego dzwonu. Nie z braku czasu, ale z braku chęci. Jak to się mówi: nie czułam bluesa. Nigdy nie gromadziłam zapasów w kuchni. Składniki na "obiadokolację" - najczęściej pieczywo i coś do posmarowania - kupowałam w drodze do domu. Dziś wiem, że wrzucenie mrożonych warzyw na patelnię trudno nazwać gotowaniem :-)
Francuzi przywiązują bardzo dużą wagę do kultury jedzenia i przyrządzania posiłków. Wspólne gotowanie to jeden z bardziej popularnych sposobów na spędzenie miłego czasu z rodziną i przyjaciółmi.  To także doskonała zabawa "dla dwojga". Dzięki M. odkryłam nowe smaki i sięgnęłam po przepisy, które kiedyś wydawały mi się zbyt skomplikowane. Szafki w kuchni nareszcie zaopatrzone są jak trzeba, a w zamrażarce sezonowe owoce spokojnie czekają, aby pewnego dnia wylądować w cieście z kruszonką lub orzeźwiającym kompocie.
Kuchnia francuska jest naprawdę wyborna. Aromatyczne sery, chrupiące bagietki, aksamitne foie gras czy słodkie croissant to tylko niektóre z ich słynnych przysmaków. Znajdziecie je w "La Petit France" - klimatycznym bistro przy ul. Św. Tomasza. Jeśli natomiast zapragniecie upiec coś przepysznie francuskiego, polecam stylową książkę kucharską "The Art of French Baking". To prawie 400 stron smakowitych przepisów na najsłynniejsze słodkości znad Sekwany. 
Bon Appétit!



3 komentarze:

Mała Mi pisze...

To tak jak Włosi :) jedzenie to święto! Przygotowanie go to radość i sposób na spędzanie czasu... miło :) a tak książka to po francusku jest :(


P.S. Mmm ;) czyli spa! Muszę przyznać, że olej na włosy chyba mnie nie przekona... jakoś mam wizję tłustych włosów do końca życia!!! :)

broszki pisze...

Moja teoria jest taka, że do gotowania trzeba "mieć rękę". Bez tego można wszystko popsuć nawet dokładnie podążając za przepisem (jak ja). A jeśli ma się talent, to przepis może być tylko bazą, a i tak robiąc na oko wychodzi super.
Zazdroszczę możliwości odkrywania nowych smaków! :)

Unknown pisze...

No no no :))) Ewonie mój kochany!!! To wpadnij z tą kruszonką odwiedzić starego Kiniora :D

Prześlij komentarz