20.5.12

Z rodzinnego archiwum


Jedną z moich pasji jest historia. Fascynują mnie losy tych, którzy żyli przed nami. Kleopatry, Aleksandra Wielkiego, Marii Antoniny... Ale uwielbiam się także zagłębiać w dzieje moich przodków. Ludzi bardziej lub mniej zwyczajnych. Ludzi, którzy byli czymś więcej, niż tylko wyblakłą odbitką na starym zdjęciu. 
Nasi pradziadkowie i nasze prababcie mieli swoje troski i radości. Kochali i byli kochani. Niektórych darzyli sympatią, innych nie znosili. Lubili czytać, spotykać znajomych, chodzić do teatru, podróżować. Prababcie uwielbiały stroić się w wytworne suknie, pradziadkowie paradowali w idealnie dopasowanych surdutach. Dla jednych los był łaskawy, innym nie żyło się łatwo. Ale wszyscy byli ludźmi z krwi i kości. 
Żałuję, że o moich przodkach wiem niewiele. Żałuję, że wtedy, gdy była jeszcze na to szansa, nie wypytałam moich dziadków o ich wspomnienia z lat młodzieńczych. A przecież chętnie opowiadali o swoim dzieciństwie, o beztroskim przedwojennym okresie. O wypadach do cukierni na Marszałkowskiej, o psikusach robionych sąsiadowi z dołu, o rozlewni perfum i przyjęciach, jakich już dziś nie uświadczysz. 
Po mych przodkach pozostała sterta zdjęć, dokumentów i notatek. Dla mnie są czymś więcej, niż kawałkami zadrukowanego papieru. Stanowią łącznik ze światem, którego już nie ma. Z osobami, których nigdy nie poznałam.
Z nadgryzionych zębem czasu zdjęć patrzą na mnie pradziadkowie i dziesiątki osób, których imion nie znam. A chciałabym wiedzieć, kim byli. Bo każde, nawet najbardziej banalne życie, zasługuje choć na krótką chwilę uwagi.




2 komentarze:

broszki pisze...

Rzeczywiście magiczne są takie stare fotografie..

Hazel pisze...

Piękna szczególnie ta ostatnia fotografia. Jakiś czas temu podpytywałam babcię jak wyglądało ich wesele z dziadkiem w 1947 roku. Bardzo skromnie, zupełnie inaczej niż to co się teraz uważa za wzór tradycyjnego wesela. Ale było młodzieżowo i podobno super :). Sernik zamiast tortu, kanapki z szynką (!), tańce w dwóch pokojach, a potem wszyscy goście spali na podłodze. W sumie to dla mnie całkiem aktualny opis udanej imprezy. To była bardzo fajna rozmowa z babcią :).

Prześlij komentarz