14.4.12

My Week with Marilyn


Lata 50. XX w. Marilyn przybywa do Wielkiej Brytanii, by wraz z sir Laurencem Olivierem nakręcić „Księcia i aktoreczkę”. Jest u szczytu kariery. Uwielbiana, podziwiana, rozchwytywana. Ale Oliviera doprowadza do szewskiej pasji: notorycznie spóźnia się na plan, nie pamięta kwestii, jest wiecznie rozkojarzona i markotna. Najlepiej czuje się w towarzystwie młodego Colina, asystenta reżysera. Wiele lat później wyda on w formie książki swoje wspomnienia, zatytułowane „Moj tydzień z Marilyn” – na ich podstawie Simon Curtis nakręci film z Michelle Williams w roli głównej.
Marilyn Monroe złamała wiele męskich serc. Fakt. Marilyn Monroe bywała nieznośną gwiazdą. Fakt. Wystarczy jednak spojrzeć na jej relacje z Paulą Strasberg – asystentką, nauczycielką aktorstwa i powiernicą w jednym – aby przekonać się, jak słabą i naiwną była kobietą. Jak trudno, wbrew pozorom, było jej błyszczeć w świetle fleszy. Jak nie radziła sobie ze sławą i zamieszaniem wokół własnej osoby.
Jeżeli portret Marilyn Monroe przedstawiony w filmie jest prawdziwy, to najsłynniejszej blondynce w historii należy się głębokie współczucie.



2 komentarze:

iza pisze...

:), pozdrowienia Ewonie

broszki pisze...

I pomyśleć, że kobieta, której mogłyby zazdrościć miliony innych, była tak nieszczęśliwa.
Podobno im większy podziw dla artysty na ekranie/ scenie, tym większa jego samotność.. chyba coś w tym jest.

Prześlij komentarz