26.2.12

Hugo



Hugo to sierota zamieszkujący paryski dworzec. Za cel życia wyznaczył sobie naprawę tajemniczej maszyny - jedynej rzeczy, jaka pozostała mu po śmierci ojca. Aby tego dokonać, podkrada części z dworcowego sklepiku z zabawkami. Stoisko prowadzi zgorzkniały, surowy starszy pan...
I na tym zakończę streszczenie fabuły, aby nikomu nie zepsuć zabawy. 
"Hugo" Martina Scorsese to wzruszający i ciepły film o sile przyjaźni i odwadze w dążeniu do spełnienia marzeń. Przede wszystkim jest to jednak hołd złożony pionierom kina. Reżyser z sentymentem powraca do czasów, gdy wyobraźnię widza pobudzały pierwsze ruchome obrazy. Nieme, zazwyczaj prymitywne dzieła kinematografii, mogą wzbudzać zachwyt także i dziś, w dobie kina 3D i niewiarygodnych efektów specjalnych.
Atutem filmu są świetni aktorzy - z Benem Kingsley'em na czele. Równie dobrze radzą sobie dzieci, zwłaszcza tytułowy Hugo, Asa Butterfield. Na uwagę zasługuje Sasha Baron Cohen, obsadzony w nietypowej dla siebie roli.
Polecam "Hugo" wszystkim pasjonatom kina oraz tym, którzy nie boją się marzyć.



2 komentarze:

broszki pisze...

Bardzo mnie cieszy to zjawisko powracania do stylistyki starego dobrego kina. I że ta kula śniegowa w postaci gonitwy efektów specjalnych rodem z Avatara przystopowała, bo to już było za wiele jak dla mnie.
Docenienie takich filmów jak "King's Speech", "Artysta", czy właśnie "Hugo" - jest dla mnie bardzo pokrzepiające ;-)

Mała Mi pisze...

;) czyli taki film ku pokrzepieniu serc? :)

Prześlij komentarz