28.8.11

Midnight in Paris / O północy w Paryżu


Inez (Rachel McAdams) i Gil (Owen Wilson) są parą narzeczonych z USA, która przybywa do Paryża. Już od pierwszych scen widać, że różni ich niemal wszystko. Inez to córeczka swoich bogatych rodziców, Gil jest pisarzem-idealistą, który marzy o przeprowadzce do Miasta Świateł. Podczas gdy on uwielbia wieczorne spacery w deszczu, ona nie wyobraża sobie życia poza słoneczną Kalifornią. Co więcej, zupełnie nie rozumie jego pisarskiej pasji i z upodobaniem upokarza go przed swoim zarozumiałym przyjacielem z dawnych lat.
Podczas jednej z nocnych przechadzek ulicami francuskiej stolicy, Gil przenosi się niespodziewanie do Paryża lat dwudziestych. Poznaje śmietankę ówczesnej elity artystycznej - z Hemingwayem, Picassem, Stein i Dalim na czele. Po magicznym świecie międzywojennego Paryża oprowadza go czarująca Adriana, dla której Gil traci głowę.

Najnowszy film Woody'ego Allena nie jest jego najśmieszniejszą komedią. Znacznie lepiej bawiłam się na "Whatever Works". Tu, poza genialnym epizodem Adriena Brody'ego, niewiele jest naprawdę śmiesznych scen. Ale też nie o to Allenowi chodziło. "Midnight in Paris" to przede wszystkim film o tęsknocie za tym, co było dawniej. Gilowi wydaje się, że w latach dwudziestych świat był piękniejszy, a życie lepsze. Z kolei Adriana równą nostalgią darzy Belle Époque.

Co urzekło mnie w tym filmie najbardziej? Paryż! Już na samym początku reżyser serwuje kompilację urokliwych paryskich widoków i zaułków. Gdy Gil spaceruje w blasku ulicznych latarni albo stojąc nad brzegiem Sekwany cieszy się z powodu nagłej ulewy, mam ochotę przyłączyć się do niego i chłoną
ć to miasto wszystkimi zmysłami.
Już niedługo... :-)



4 komentarze:

Mała Mi pisze...

;) kurcze... to nie brzmi dobrze... ja strasznie czekam na ten film :) właśnie o nim mówili w Trójce. Tyle, że według nich był bardzo śmieszny ;p ciekawe jak różnie odbieramy takie sprawy :)

Wybierasz się do Paryża? Jeśli tak to szczęściara z Ciebie :)

Feel What's Real pisze...

perfect movie!!!!!!!!!!!!! + i love the actress :)

broszki pisze...

Ale numer, właśnie dzisiaj się na ten film wybieram! :-) Nie musi być śmieszny, wystarczy, że to jest Allen. Ale "Whatever works" rzeczywiście prześmieszny.. i praktyczny! Od chwili obejrzenia już inaczej nie myję rąk, jak tylko śpiewając 2x "Happy Birthday to you...". It works!!! :-)

Hazel pisze...

Coś się wybrać nie mogę. Może przez to hasło reklamowe: "Najbardziej kasowa komedia Allena". Brrrr... Jak mogli mu zrobić coś takiego?

Prześlij komentarz