8.7.11

Uwikłanie

Głównym powodem, dla którego wybrałam się do kina na "Uwikłanie", było miejsce akcji. Mój ukochany Kraków. I jeśli chodzi o ten aspekt filmu, nie zawiodłam się - kamera zawitała bowiem do wielu znanych mi (i bliskich sercu) miejsc. Jeśli chodzi o resztę, to muszę przyznać, ze byłam mile zaskoczona. Kryminał Jacka Bromskiego (nakręcony na podstawie książki Zygmunta Miłoszewskiego) ma mocny początek - rzecz jasna morderstwo. Do akcji wkracza przystojny pan policjant i atrakcyjna pani prokurator. Kiedyś, gdzieś, jakoś się znali, dziś ona traktuje go, lekko mówiąc, oschle. Nie trzeba być jednak Herkulesem Poirot, żeby domyślić się, iż "kto się czubi...". Ale wątek miłosno-erotyczny na bok. To wątek kryminalny jest w tym filmie najciekawszy. Nie będę wnikać w szczegóły, żeby nie zepsuć nikomu "zabawy". Wspomnę tylko, że to grubsza afera, ocierająca się jeszcze o czasy PRL. Do plusów filmu, poza miejscem akcji oczywiście, należą: niezła gra aktorów (zwłaszcza Mai Ostaszewskiej i Danuty Stenki), wartka akcja, ciekawa intryga i kreacje głównej bohaterki (buty! buty! buty!). I chciałabym napisać, że to jeden z najlepszych polskich filmów, jakie widziałam w ostatnich latach... Chciałabym, ale mimo wszystko nie mogę. A to ze względu na końcowe 10 minut. Ale cicho sza. Niech każdy wyrobi sobie własną opinię. W każdym razie gorąco polecam, bo "Uwikłanie" to naprawdę porządny kryminał. Tylko od kiedy to można jeździć samochodem po bulwarach wiślanych???

5 komentarzy:

Hazel pisze...

Dla Krakowa bym obejrzała. W filmie "Ono", jeśli dobrze pamiętam, jest scena w której autobus miejski jedzie Grodzką, a przystanek jest przy kościele Piotra i Pawła :).

broszki pisze...

Zgadza się, Kraków jest absolutnie jedyny w swoim rodzaju, natomiast ja z podobną ciekawością oglądałam "Korowód" Jerzego Stuhra ;-)

Mała Mi pisze...

;) nie potrafię się przekonać do polskich filmów... ostatni jaki widziałam "Enen" był ok... ale reszta... to gwałty, gołe kobiety biegające wszędzie, przekleństwa... no i szarość... czy ten film, o którym piszesz, zawiera którąś z tych cech charakterystycznych dla naszego rodzimego kina?

P.S. Ewon ;) ujęłaś to doskonale :) "Kac Vegas" na poprawę humoru :)

EWON pisze...

Mała Mi - są i przekleństwa i gołe piersi, ale w granicach przyzwoitości. Też nie znoszę filmów w stylu Pasikowskiego.

Mała Mi pisze...

Ooo :) czyli, że golizna nie jest sensem filmu? A to Ci nowość... w takim razie spróbuję pewnie :) bo mnie zaintrygował opis :) a w piątek widziałam... (co do mnie baaaaaardzo niepodobne, dlatego o tym wspominam) "Och, Karol 2" i muszę przyznać, że się uśmiałam :) może nawet sięgnę po pierwszą cześć... widziałaś? Co myślisz? :)

P.S. Ewon :) zgadzam się, z ludźmi trzeba żyć :) jednak ja wolę w sobotę przygotować grila... i nawet takiego dużego... i zaprosić bliskie osoby ;) przy tym nie trzeba wałka między kolanami podawać ;D nie trzeba sukienki specjalnie kupować i patrzeć potem na te pokazy mody... nie zawsze miłe oku... mimo wszystko życzę Ci, żeby wesela brata było łatwostrawne i żeby wszytko się udało :) no i szczęścia Młodej Parze :)

Prześlij komentarz