21.6.11

Sara Gruen - "Woda dla słoni"

 

Na wstępie zaznaczam, że filmu nie widziałam. Trafiłam na kilka recenzji i większość nie pozostawiła na nim suchej nitki, więc odpuściłam. Co innego książka Sary Gruen. Czyta się ją jednym tchem. Nie jest to może wybitna literatura traktująca o sensie życia, ale na lekturę do poduchy nadaje się, jak żadna inna.
USA, rok 1931. Młody student weterynarii, Jacob Jankowski, traci rodziców w wypadku samochodowym. Pod wpływem impulsu rzuca szkołę i dołącza do Cyrku Braci Benzini, przemierzającego kraj. Poznaje pracę cyrku od środka, opiekuje się zwierzętami, nawiązuje przyjaźnie, zakochuje się w żonie szefa...

Widać, że Sara Gruen dobrze odrobiła lekcję z historii przedwojennych grup cyrkowych. Romans w "Wodzie dla słoni" nie odznaczałby się niczym wyjątkowym, gdyby nie sceneria, w której się rozgrywa. Okazuje się, że ówczesny cyrk to nie tylko namiot, lwy, akrobaci i klauni. Za kulisami rozgrywały się rzeczy, o których istnieniu nie miałam najmniejszego pojęcia. I właśnie dla tego barwnego i nierzadko wstrząsającego obrazu cyrku warto sięgnąć po książkę Gruen.

Co ciekawe, główny bohater został przedstawiony w jak najbardziej pozytywnym świetle. Niby nic nadzwyczajnego, ale zważywszy na to, że to Polak... Wszak amerykańska kultura zwykle karmi nas portretami cwanych i/lub głupich i/lub nieuczciwych "Polaczków". Tym bardziej zachęcam Was do lektury "Wody dla słoni". Jestem pewna, że nie będziecie żałować.





1 komentarz:

Hazel pisze...

Ląduje w poczekalni :).

Prześlij komentarz