26.5.11

Krakowski Festiwal Filmowy - Dzień 3.


Środa 25/05

- Gdzie mieszkasz? – pyta pielęgniarka

- W parku – odpowiada Sujeylin

Managua, Nikaragua. Na tyłach supermarketu, w brudnym, zawalonym śmieciami parku, mieszka spora grupka ludzi. Wśród nich Sujeylin – ładna, spokojna dziewczyna. Wydatny brzuch wskazuje na ostatnie tygodnie ciąży. Tak rozpoczyna się rewelacyjny dokument "Karla's Arrival".

Sala porodowa. Znieczulona Sujeylin czeka na cesarskie cięcie. Po policzku płyną łzy. Szczęście? Wzruszenie? Strach? Po chwili na świecie pojawia się Karla. Patrząc na jej małe ciałko i wielkie, brązowe oczy, nie sposób się nie uśmiechnąć.

Sujeylin ma partnera, ale Juan Carlos ma swoje narkotyki. Nie jest w stanie zapewnić rodzinie nawet dachu nad głową, nie mówiąc o wyprawce dla małej. Podczas gdy większość polskich dzieci ma wypasione wózki i niezliczone ilości edukacyjnych zabawek, Karla zasypia w tekturowym pudełku i pije z brudnej butelki. Szczytem marzeń młodej mamy jest wynajęcie pokoju, który wyglądem przypomina zapuszczoną piwnicę.

Być może Sujeylin sama jest sobie winna, bo zamiast się uczyć, wolała ćpać. Być może to wina jej matki, która nie potrafiła okazać córce wsparcia. A może zwyczajnie brak tu winnych. Może niektórzy mają po prostu mniej szczęścia od innych.

Nie wiemy jak potoczą się losy Sujeylin. Czy ułoży sobie życie z nowym parterem? Czy zapewni Karli szczęśliwe dzieciństwo i ułatwi jej start w dorosłe życie? Reżyser Koin Suidgeest nie daje nam jasnej odpowiedzi. Pozostaje nadzieja, ze los uśmiechnie się do Sujeylin. I milionów innych kobiet, wychowujących dzieci na ulicach wielkich miast.

P.S. Poruszona filmem, podzieliłam się (za pośrednictwem Internetu) swoimi opiniami z jego reżyserem. Oto odpowiedź, którą otrzymałam:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz