25.5.11

Krakowski Festiwal Filmowy - Dzień 2.

Wtorek 24/05

Aranżowanie małżeństw to w Indiach powszechny zwycz
aj i nikogo już nie dziwi, że państwo młodzi wiedzą o sobie przed ślubem niemal tyle, co nic. Daniela Dar-Creutz, reżyserka ”Arranged Happiness” (zresztą obecna wraz z mężem na wczorajszej premierze), towarzyszyła z kamerą pewnej hinduskiej rodzinie w czasie poszukiwań wybranka dla jednej z kobiet. Narrator dokumentu, Ashiq, opisuje kolejne etapy przygotowań do ślubu swojej siostry, Waheedy. Ashiq - obecnie mąż Danieli - podczas realizacji filmu był zmuszony ukrywać ich związek z szacunku dla nestora rodu. Przywiązanie do tradycji widoczne jest zresztą na każdym kroku. Mimo znacznego postępu, kobiety nadal bywają zmuszane do przerwania nauki w imię zasady „praca albo małżeństwo”. Myliłby się jednak ktoś, kto uważa, że aranżowanie małżeństwa to tylko i wyłącznie czysty biznes. Owszem, potencjalni kandydaci są „prześwietlani” i oceniani, starszyzna podpisuje małżeńskie kontrakty, bardzo istotna jest też kwestia posagu. Ale znajdzie się tu miejsce także i dla uczuć. Ashiq odrzuca jednego z mężczyzn tylko dlatego, że... niedbale farbuje włosy. Wie, że nie spodobałoby się to jego siostrze, którą szczerze kocha. Gdy w końcu znajduje odpowiedniego kandydata, cała rodzina, z Waheedą na czele, ogląda i ocenia zdjęcia wybranka. Mimo iż zwyczaj nakazuje, aby młodzi poznali się dopiero w dniu ślubu, Waheedzie udaje się wymknąć na potajemną „randkę” ze swoim przyszłym mężem. Javid jest przystojnym, sympatycznym i porządnym mężczyzną, ale Waheedzie nie podoba się, że... nosi koszulę w spodniach. Na szczęście wygląda na to, że para przypadła sobie do gustu, można więc szykować wesele, które trwa w Indiach trzy dni. Każde z około 400 zaproszeń należy dostarczyć osobiście. Panna młoda musi otrzymać „wyprawkę” składającą się m.in. z 20 sukienek i złotej biżuterii. Trzeba także wyremontować dom i zakupić prezenty dla pana młodego. Ashiq szacuje, że wydanie siostry za mąż będzie kosztowało go 15 tysięcy dolarów! Jest jeszcze jedna, zasadnicza sprawa. Imam, po przeprowadzeniu testu numerologicznego imion narzeczonych, doszedł do wniosku, iż imię Waheeda nie pasuje do imienia Javid (są jak ogień i wiatr, a powinni być jak ogień i woda). Po ślubie rodzina męża będzie się więc zwracać do niej inaczej. Przygotowania idą pełną parą, a bliscy coraz częściej naciskają na Ashiqa, by także i on poszukał dla siebie żony. W końcu decyduje się on przyznać do związku z Danielą. Ojciec wyraża zgodę na małżeństwo, ale pod warunkiem, że... ożeni się także z kobietą z Kaszmiru. Rodzina boi się, że po wyjeździe Ashiqa na Zachód, straci jedynego żywiciela. Tymczasem Daniela mówi jasno i wyraźnie: nie ma mowy! Nadchodzi dzień ślubu. Waheeda płacze ze wzruszenia, a wraz z nią cała rodzina. Opuszcza dom, ojca, brata i siostry. Mam jednak przeczucie, że to będzie dobre, kochające się małżeństwo.
Zawsze wydawało mi się, że w przypadku aranżowania związku, kobieta nie ma nic do powiedzenia. Teraz widzę, że to coś w rodzaju serwisu randkowego. Jedyna różnica polega na tym, że przed ślubem o żadnych (przynajmniej oficjalnych) randkach nie może być mowy.
Epilog: Waheedzie i Javidowi urodził się synek. Ashiq ożenił się (tylko i wyłącznie) z Danielą i kursują między Europą a Indiami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz