7.4.11

You Will Meet a Tall Dark Stranger


Kiedyś (wieki temu...) nie przepadałam za Allenem. Nie odpowiadał mi jego styl, nie bawił, nie zachwycał, a co najwyżej irytował. Wszystko zmieniło się po "Match Point" - filmie, który plasuje się w czołówce moich ulubionych dzieł kinematografii. Potem była seksowna "Vicky, Cristina..." i ciepłe "Whatever Works". Na "You Will Meet a Tall Dark Stranger" szłam pełna nadziei, że Allen znów mnie zaciekawi, rozśmieszy i zmusi do refleksji. Tak też się stało. Najnowsze dziecko reżysera to słodko-gorzka opowieść o życiu i przemijaniu. O miłości prawdziwej i jej karykaturze. O różnych (bardzo różnych) sposobach na osiągnięcie szczęścia. Koniec, choć pozostawia pewien niedosyt, jest bardzo wymowny.
I niekoniecznie optymistyczny.
..
Niekwestionowanym atutem "You Will Meet..." są świetne kreacje aktorskie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza Anthony Hopkins w roli podstarzałego entuzjasty dwudziestoletnich blond piękności. Przy okazji polecam doskonały wywiad z Hopkinsem w Newsweeku. Pozostali aktorzy, należący zresztą do światowej czołówki, nie zawodzą. Do Naomi Watts zawsze miałam słabość...
Warto wybrać się do kina. Choćby ze względu na wątek z odwiedzającą wróżkę teściową :-)


1 komentarz:

Hazel pisze...

Bardzo mi się podobał. Ulubiona scena: Watts wyznaje Banderasowi swoje uczucia, a on usiłuje dać jej subtelnie do zrozumienia, że nic z tego.

Prześlij komentarz