18.12.10

Merry Crazy Christmas








Uff, ponad trzy godziny biegania po sklepach i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że świąteczne zakupy mam już (prawie) za sobą. Prawie, bo został mi już tylko jeden, jedyny, ostatni prezent. W galerii handlowej tłok i hałas jak w ulu. Największy w sklepach typu "wszystko i nic", gdzie obok stylowych, ładnych przedmiotów stoi bezużyteczne, bezsensowne badziewie. Lubię dostawać prezenty, ale jeszcze bardziej lubię je wręczać. Staram się, aby były przemyślane i pasowały do obdarowywanej osoby. Praktyczne lub nie - ważne, by trafiały w jej gust. Mam nadzieję, że w tym roku sprawię moim bliskim i przyjaciołom radość.
Wiele się mówi o komercjalizacji Świąt. Owszem, gdzie nie spojrzeć, tam choinki, światełka, renifery, św. Mikołaje, aniołki, bombki i wszystko, co choć trochę kojarzy się z Bożym Narodzeniem. Poza Świętą Rodziną, oczywiście (no ale nie każdy jest wierzący, a Boże Narodzenie obchodzą przecież wszyscy, poprawność polityczna musi być więc zachowana). Nie sposób uciec przed nieśmiertelnym "Last Christmas". Włączasz radio - "Last Christmas". Wchodzisz do sklepu - "Last Christmas". Komercha jest i będzie, ale to, czy nasze własne Święta ograniczą się tylko do obżarstwa i zakupowego szaleństwa, zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Nie powiem, żebym kochała biegać po sklepach z setkami (tysiącami?) innych desperatów. Ale nawet lubię te wszystkie światełka i reniferki, lubię po raz n-ty słyszeć George'a Michaela, lubię zapach grzanego wina na krakowskim rynku. Lubię Święta Bożego Narodzenia. I myślę, że większość osób - narzekających na zgiełk przedświątecznego zakupowego maratonu - podziela moje zdanie.

1 komentarz:

iza pisze...

Tak Ewonku, masz racje, ja tez lubie, mimo czeredy ludzkiej przewalajaceje sie wszedzie lubie przedswiateczna gonitwe, mimo ze Swiata sa tak krotkie, sa przystankiem, chwila zatanowienia, refleksji, w tym biegu zycia,kiedy to nie ma sie czasu na nic prawie.... :) :):):)

Prześlij komentarz