1.9.10

A V A T A R

(www.pinger.pl)

Gdy jakiś czas temu wyświetlali w kinach ”Avatara”, nie uległam zbiorowej histerii i – mówiąc wprost – olałam ten film. Teraz producent dorzucili parę scen i w swej pazerności ponownie skierował film na srebrny ekran, reklamując go jako "wersję specjalną". Justi rzuciła hasło: idziemy? Hmm… Czemu nie? Nastawienie miałam raczej negatywne. Spodziewałam się kolejnego (kiepskiego) filmu z cyklu dobrzy tubylcy kontra źli najeźdźcy, z przewidywalnym do bólu wątkiem miłosnym w tle. I rzeczywiście. ”Avatar” jest filmem z cyklu dobrzy tubylcy kontra źli najeźdźcy, z przewidywalnym do bólu wątkiem miłosnym w tle :-) Mimo to wyszłam z seansu bez poczucia zmarnowanego czasu. Dostałam to, czego oczekuję po tzw. rozrywkowym kinie – wartką akcję, piękne plenery, atrakcyjnych bohaterów i solidną porcję wzruszeń. Wiele można Cameronowi zarzucić (np. to, że kręci filmy pod gust masowej widowni), ale trzeba przyznać, że ma facet wyobraźnię. Wykreował niesamowicie malowniczy świat – aż chciałoby się mieć własnego awatara, by od czasu do czasu przenieść się na Pandorę. Szczególnie w taki deszczowy dzień, jak dziś.


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A żeby tak można pójść do pracy i przenieść się do stanu awatara na kilka godzin, w lepszy świat.... to zresztą Twój pomysł moja kochana, ale ja cały czas o tym śnie... :) Żeby być niebieskim stworem z ogonem :D

Anonimowy pisze...

Twój komentarz świadczy o tym, że nie zrozumiałaś głębokiej zawartej w tym filmie treści. Tu nie chodziło o (pozwól że zacytuję)"dobrzy tubylcy kontra źli najeźdźcy" tylko o przekazanie widzowi wiadomości takiej, że psychika,zaufanie, umysł i uczucie jest ważniejsze od materii.Ale absolutnie zgadzam się z tym, że film niesamowity...
P.S. Cameron nie kręcił tego dla masowej widowni, tylko dla tych, którzy potrafią go docenić:)
Pozdrawiam, Tamuś

Prześlij komentarz