30.9.10

Pozytyw wielki jak Słoń

Taki właśnie komentarz wystawił mi pewien Allegrowicz, od którego coś w zeszłym tygodniu kupiłam.

I bardzo mnie - ów komentarz - rozbawił. Czasami trzeba naprawdę niewiele, żeby się człowiek uśmiechnął.

Ostatnimi czasy były to:

- rozmowa z Kiniorem o skandynawskich krewnych australopiteka

- spotkanie z Bartoszkiem, baaaaaaaaaaaardzo zadbanym pieskiem

- starsza pani z naprzeciwka przeganiającą gołębie ("Wy-nocha!")

- obejrzana przypadkiem scena z bardzo starego odcinka "Słonecznego patrolu", w której to ranny Mitch, z nogą w przygotowanym naprędce prowizorycznym "gipsie", spada z urwiska niczym worek ziemniaków (niestety musiałam już wychodzić do pracy i nie wiem czy przeżył...)

- photoshopowe wariacje na temat pewnej (krwistej...) okładki "Rolling Stone"



1 komentarz:

Kinga pisze...

Tak... bardzo ladne zdjęcie... tego Szwedopiteka, nie prawdaż? :) Jutro pokażę ci je ponownie... żebyś czasem nie zapomniała :D

Prześlij komentarz