25.9.10

Marie Antoinette - a 21st century girl

Po świetnym “Lost in translation” Sophia Coppola nakręciła “Marie Antoinette”, na którym to filmie krytyka nie pozostawiła suchej nitki. Coppola ukazuje Marię Antoninę jako niewinny i bezbronny (z racji młodego wieku) pionek w rękach władców i polityków. Na pewno dużo w tym racji, ale jej punkt widzenia raczej się nie spodobał. Natomiast ja bardzo ten film lubię – z tego jednak względu, że traktuję go bardziej jako niemal dwugodzinny teledysk, niż dzieło kinematografii. Wystarczy napomknąć, że na ścieżce dźwiękowej znajdują się tacy wykonawcy jak The Cure czy New Order, a stylizowane na XVIII w. buty dostarczył Manolo Blahnik. “Marie Antoinette” jest filmem pięknym. Mniejsza o fabułę i dialogi – wrażenie robią pełne przepychu wnętrza, cudowne suknie, fantazyjne fryzury i apetycznie wyglądające potrawy. Akcja filmu ani na chwilę nie przenosi się z Wersalu czy innych królewskich rezydencji. Nie uświadczysz w nim widoku paryskiej biedoty, brudnych rynsztoków czy żebrzących na ulicy dzieci. Zawiedzeni będą także ci, którzy czekali na scenę egzekucji królewskiej pary. Natomiast koneserzy mody, szampana i lukrowanych ciasteczek będą w siódmym niebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz