3.8.10

I N C E P T I O N



Jestem fanką Nolana. Uwielbiam jego mroczne ”The Prestige”, ”Batman Begins” i ”The Dark Knight”. Z kolei DiCaprio należy do moich ulubionych aktorów. Od czasów ”Titanika” minęło parę dobrych lat – wydoroślał, wyprzystojniał i nabrał charakteru. Dziś grywa u najlepszych reżyserów, a rolą w ”Inception” udowodnił, że ma klasę. Doskonały film. Ciekawa, niebanalna, wręcz nieprawdopodobna fabuła (jak to u Nolana), świetne tempo i przyzwoite aktorstwo (zwłaszcza Marion Cotillard i Tom Hardy, nie do poznania po roli w ”Oliver Twist”). Trzyma w napięciu do ostatniej minuty – chyba po raz pierwszy w kinie wytrwałam od początku do końca w tej samej pozycji, a mimo to nie bolały mnie kolana. Muzyka Zimmera, choć patetyczna (zresztą jak u większości oscarowych kompozytorów), nie denerwuje i nie przeszkadza, a zupełnie nieźle współgra z akcją. Jakieś minusy? Jeden – scena pościgu na nartach à la Bond. Kto widział, wie co mam na myśli. A kto nie wiedział, niech koniecznie idzie do kina!

 
DLA WTAJEMNICZONYCH Edith Piaf - Non, je ne regrette rien

1 komentarz:

m a r c e p a n o w a pisze...

Tak, muzyka też OK

Prześlij komentarz