22.8.10

D R A C U L A




”Dracula” Brama Stokera to jedna z moich ulubionych książek. Czytałam ją chyba z dziesięć razy, słucham też namiętnie w formie audio book. Szalenie podoba mi się pomysł napisania książki w formie pamiętników, listów i artykułów z gazet. Losy bohaterów poznajemy z punktu widzenia kilku głównych postaci – poza samym Draculą.
Niejaki Ian Holt oraz potomek Brama Stokera, Dacre, postanowili dopisać ciąg dalszy. Swe dzieło zatytułowali ”Dracula the Un-Dead” i zaznaczyli, że podczas prac nad książką posiłkowali się notatkami Brama. Przeczytałam. I doszłam do wniosku, że muszę wystawić jej dwie różne oceny – jako odrębnej, „niezależnej” książce i jako kontynuacji ”Draculi”.
Powieść sama w sobie jest całkiem niezła. Wciąga, czyta się ją szybko i z zaciekawieniem. Akcja zgrabnie toczy się do przodu, nie ma miejsca na zbędne dygresje. Nie jestem znawczynią ani koneserką horrorów (”Dracula” to wyjątek potwierdzający regułę), myślę jednak, że ”…the Un-Dead” zadowoli miłośników tego gatunku.
Z kolei jako kontynuacja ”Draculi” Stokera jest niczym zimny prysznic dla fanów oryginału. Z każdym kolejnym rozdziałem byłam coraz bardziej zdruzgotana i tylko ciekawość pozwoliła mi dotrwać do końca. Obie powieści są horrorami, jednak w pierwowzorze krwawa łaźnia ustąpiła miejsca suspensowi i tajemnicy. Autorzy sequelu serwują soczyste opisy tortur, zadawanych ran i zmasakrowanych zwłok. W ich powieści nie ma nic z romantycznej elegancji Stokera, u którego najmocniejszym fragmentem była scena w grobowcu Westenra (straszna, ale nie dosłowna). Trudno jednak o powściągliwość w czasach, kiedy w kinach królują horrory określane mianem „pornografii przemocy”. Na ich tle ”Dracula” prezentuje się niczym ugrzeczniona bajeczka na dobranoc.
Krwawe opisy są jednak niczym w porównaniu do losu, jaki spotkał głównych bohaterów powieści Brama Stokera. Nie wnikając w szczegóły napomknę tylko, że zanim zostali rozjechani / zastrzeleni / nabici na pal (!), zmagali się z alkoholizmem / uzależnieniem od morfiny / słabością do prostytutek. Tak! Owa niegdyś szlachetna, dzielna grupa przyjaciół, zjednoczona w walce z ucieleśniającym wszelkie zło wampirem, przeistoczyła się w bandę zmęczonych życiem frustratów i nieudaczników.
Największym szokiem jest jednak ujawnienie „prawdy” o oryginale Stokera. Wszystko, w co wierzyliśmy, okazuje się być manipulacją Van Helsinga, który pragnął w ten sposób zapewnić sobie nieśmiertelną chwałę. Otóż Dracula nie jest wcale zły. To nie on stoi za śmiercią członków załogi Demeter, lecz zaraza. Nie chciał też przemienić Lucy w wampira – zrobił to, by zapewnić jej egzystencję po nieudanych transfuzjach krwi dokonanych przez Holendra. Do Anglii przybył nie po to, by szerzyć zło, ale by dopaść sadystyczną wampirzycę Bathory (uda mu się to dopiero w ”…the Un-Dead”). Cios zadany Draculi w ostatnich linijkach oryginału nie był śmiertelny, jak naiwnie sądziliśmy… Wampir przeżył i po latach powraca jako wybitny aktor Basarab, by ostatecznie unicestwić Bathory. Dacre Stoker i Ian Holt nie tylko rehabilitują Draculę – ukazują go wręcz jako uczuciowego i wrażliwego wysłannika Boga. Przy okazji chcą chyba usprawiedliwić Minę, która przygnębiona smutną wegetacją u boku Jonathana uświadamia sobie, że zawsze kochała i pragnęła tylko Draculę. Po śmierci męża ochoczo zrywa więc z szyi krucyfiks i całkowicie oddaje się swojemu – jak to go nazywa – księciu. Końcówka godna jest najbardziej latynoskiego z latynoskich seriali. Oto świat poznaje skrzętnie skrywaną tajemnicę – Quincey Harker nie jest synem Jonathana, lecz… Draculi. Po tej rewelacji wampir w końcu umiera (hmm, czy aby na pewno?), zaraz potem żywota dokonuje Mina. Aż do ostatniego (!) zdania w książce miałam nadzieję, że chociaż jeden Quincey ujdzie z życiem. Niestety! ”He prayed that the grand ocean liner, the Titanic, was as unsinkable as the captains of industry believed it to be”. Znając jednak ogólnoświatowe zamiłowanie do tworzenia sequeli, można przypuszczać, że Quincey znalazł się wśród pięciuset uratowanych pasażerów transatlantyku. A stąd tylko krok do kolejnej książki.

PLAYLIST Annie Lennox - Love Song for a Vampire

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz