14.7.10

New York in the 40s


Byłam dziś na wystawie zdjęć Andreasa Feiningera – Nowy Jork, lata 40-te. Uwielbiam ten rodzaj fotografii – niepozowanej, „życiowej”. Ot, zwykli ludzie w codziennych sytuacjach. Szczególnie cenię zdjęcia stare, sprzed wielu lat. Ukazują świat, którego już nie ma, osoby, które już odeszły. Fotografia to zaklęta w czasie chwila, absolutnie niepowtarzalny ułamek sekundy.
Miałam szczęście odwiedzić Nowy Jork parę lat temu (zapraszam do galerii). Spędziłam tam tylko weekend – o wiele za mało, by choćby wczuć się w atmosferę miasta. Mój pobyt upłynął pod znakiem szalonej gonitwy między Times Square a Statuą Wolności w myśl zasady „zobacz jak najwięcej w jak najkrótszym czasie”. O Central Park, cudowną oazę w sercu Manhattanu, jedynie zahaczyłam. Chciałabym tam kiedyś wrócić, z dużym zapasem czasu, świetnym aparatem i porządnym przewodnikiem pod pachą.

W STARYM KINIE New York City, 1940s

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz